Czy prąd musi drożeć?
Tagi:
Fiat
UE
URE
Energia elektryczna
Według informacji podawanych przez prasę mamy najdroższą energię elektryczną w Europie.
Hurtowe ceny energii w Polsce są porównywalne z tymi w UE, ale przeliczając je wg siły nabywczej okazuje się, że tylko Węgrzy płacą więcej. Wyraźnie też słychać głosy dochodzące z przemysłu, który zwraca uwagę na brak opłacalności produkcji przy tak wysokich cenach energii. To może jednak budzić pewne wątpliwości. Bo skoro ceny energii są najwyższe - przeliczając je przez siłę nabywczą (a ceny w hurcie są podobne), to świadczy wprost o bardzo niskich kosztach pracy w naszym kraju. A to chyba nie jest bez znaczenia dla inwestujących i prowadzących działalność produkcyjną w Polsce. Świadczy o tym dobitnie m.in. ostatnia wypowiedź dyr. FIAT-a - Sergio Marchionne, który stwierdził, że polska fabryka w Tychach przynosi dochody w przeciwieństwie do fabryk włoskich i nie mówił bynajmniej o cenach energii elektrycznej. Okazuje się jednak, że czekają nas kolejne podwyżki. Już zostały zatwierdzone przez URE zmiany (patrz podwyżki) taryf na błękitne paliwo, a teraz trwa "przeciąganie liny" pomiędzy urzędnikami a firmami energetycznymi w sprawie cen energii. Wnioski o zmianę mają zostać skorygowane przez energetyków, ponieważ URE nie chce się zgodzić na podwyżki na poziomie 13-22%. Mając na uwadze doświadczenia z lat ubiegłych, konsensus zostanie osiągnięty na poziomie 8-10%. Specjaliści twierdzą, że to początek wzrostu cen, wieszczą kolejne i "straszą", że energia będzie dwukrotnie droższa w ciągu najbliższych lat. Jest to ponoć niezbędne, aby pokryć zapotrzebowanie finansowe na niezbędne inwestycje odtworzeniowe w sektorze energetycznym. Co do opłakanego stanu polskiej energetyki - zarówno sektora wytwórczego, jak i przesyłowego - nikt nie ma wątpliwości.
Zastanawia jednak, czy pieniądze płynące z podwyżek będą rzeczywiście przeznaczane na odbudowę mocy wytwórczych i nowe sieci przesyłowe, ze szczególnym uwzględnieniem tych transgranicznych? Okazuje się bowiem, że podatki, jakimi jest obłożona cena energii elektrycznej są również najwyższe w Europie. Więc przy kolejnych wzrostach cen więcej pieniędzy będzie trafiało do budżetu, skąd raczej nie trafią na inwestycje w sektorze. Nie trudno się również domyślić, że wzrost dochodów firm energetycznych będzie powodował zaostrzenie żądań płacowych. Pomni tego, jak wyglądają umowy zbiorowe, możemy być pewni, że znacząca część pieniędzy zostanie przejedzona. Trzeba sobie również postawić zasadnicze pytanie, czy rodzimej energetyce - również firmom inwestyjącym w polską energetykę - zależy na tym byśmy przestali funkcjonować jako wyspa bez połączeń z rynkami Europy? Absolutny brak determinacji rządzących w tym kierunku - powodowany zapewne odpowiednim lobbingiem - w żaden sposób nie świadczy o chęci zmiany tego stanu rzeczy.
Opracował JZ, red. "ECiZ"
|