Czy można lepiej niż doskonale? Gazowej rozgrywki cd....
Tagi:
PGNiG
UE
Komisja Europejska
Gazprom
Zanim UE wrzuciła swój kamyczek do ogródka naszej umowy gazowej - słyszeliśmy o jej doskonałości i jedynej słuszności.
Z czasem entuzjazm cichł. Wielu specjalistów nie zostawiło suchej nitki na głównych punktach umowy, m.in. na jej czasie obowiązywania, ilości gazu i tym do czego główne uwagi miała Komisja Europejska, czyli zarządzaniu rurociągiem. Rosjanie chcieli i chcą mieć wyłączność na zarządzanie rurociągiem, a polski Gaz-System ma wg Gazpromu pełnić tylko funkcję nadzoru technicznego. Urzędnicy unijni sprzeciwiają się temu bardzo stanowczo.
Trudno oczywiście przypuszczać, że chodzi im wyłącznie o dobro Polski. Chodzi o interesy zachodnich firm, które mogą w ten sposób utracić dostęp do "rury". Od wczoraj docierają do nas informacje, że po kolejnych turach "twardych" negocjacji mamy znowu super umowę i tylko czekać aż PGNiG i Gazprom parafują ustalenia, bo strony rządowe już wszystko ustaliły. Okazało się, że można było skrócić okres trwania umowy gazowej. Co do ilości gazu też można było rozmawiać. Jednak najważniejszej kwestii dla UE, czyli "Ewrapejskiego sajuza" – jak mówią Rosjanie – informacje są niejasne.
Oficjalne i nieoficjalne komunikaty z Rosji świadczą o tym, że Rosjanie nie chcą, by polska firma zarządzała rurociągiem. Przy okazji pojawiły się głosy ze strony rosyjskiej, że podpisanie czy niepodpisanie tej umowy nie będzie wpływało na bieżące dostawy gazu do naszego kraju. Więc, czy to był nadmiernie czarny scenariusz malowany przez prezesa PGNIG, który kilka tygodni temu ostrzegał dramatycznie, że jeżeli nie podpiszemy ówczesnej umowy to od 20 pażdziernika będą znaczne ograniczenia w dostawach gazu dla przemysłu? Czyli kurki zostaną przykręcone pojutrze?
Chyba właściwym jest w tej sytuacji cyt. "Jest dobrze, ale nie najlepiej jest"...
Opracował JZ - red. "ECiZ"
źródło fot.: www.sxc.hu
|